Marzy mi się taka wędlina, która nie będzie naszprycowana osiągnięciami cywilizacji. Myślę sobie, że kupując mięso w zwyczajnym sklepie też nie mam do czynienia z samą naturą, ale może to samo mięso przerobione w “zakładach” na wędlinę, ma dwa razy więcej substancji, których nazw nie rozumiem. Mam nadzieję, że zrobiwszy sobie wędlinę w domu, wprowadzam do organizmu o połowę mniej konserwantów ( i tej całej reszty) niż wcinając kupioną wędlinę. Jeśli mam rację i moja logika ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, oto łatwy do wykonania przepis i nienajgorszy rezultat. (w taki sam sposób można potraktować schab czy pierś z kurczaka).
.
.
Składniki:
- 2 spore polędwiczki wieprzowe
- smalec lub słonina do samodzielnego wytopienia
- cebula
- 2 ząbki czosnku
- majeranek
- sól
- pieprz
- łyżka oleju
- łyżeczka masła
Przygotowanie:
- Polędwiczki umyj, wytrzyj i natrzyj rozgniecionym czosnkiem i przyprawami używając do lepszego nacierania oleju.
- Obierz i pokrój w piórka cebulę i obłóż nią mięso.
- Włóż mięso do lodówki na parę godzin przykryte folią aluminiową.
- Po tym czasie zdejmij folię i obłóż mięso smalcem lub oblej tym stopionym.
- Nagrzej piekarnik do 170 – 180 stopni i włóż mięso do piekarnika
- Piecz około godziny – w trakcie dorzuć na wierzch masło.