Zawsze sądziłam, że taka fasolka to wyższa szkoła jazdy, a poza tym tłusta, kaloryczna i wzdymająca. Chcąc wprowadzić fasolę do menu, spróbowałam mimo wszystko zrobić takie danie. Nie zajęło mi czasu, nie wyszło tłuste, bo pominęłam boczek i dodając sporo majeranku nie spowodowałam w brzuchach rodziny rewolucji. Może i Wy się skusicie?
Składniki:
- Szklanka dużej fasoli “piękny Jaś”.
- 30 centymetrowy kawałek kiełbasy (zwyczajnej).
- duża cebula
- ząbek czosnku
- mały koncentrat pomidorowy
- 2 pomidory świeże
- 2 łyżki oleju
- majeranek, sól, pieprz
Przygotowanie:
- Fasolę namocz dzień wcześniej na noc w dużej ilości przegotowanej wody (u mnie stała chyba ze 20 godzin, bo późno się za nią zabrałam)
- Na drugi dzień wstaw fasolę w tej samej wodzie i gotuj – nie trwa to długo przy tak długim moczeniu.
- Obierz kiełbasę ze skórki i pokrój w kostkę.
- Wrzuć kiełbasę do gotującej się fasoli.
- Pokrój pomidora i wrzuć obranego ze skórki do fasoli.
- Pokrój cebulę w piórka i zeszklij na oleju – całość wrzuć do fasoli.
- Dodaj koncentrat i wymieszaj.
- Wciśnij czosnek
- Dopraw solą, pieprzem i koniecznie majerankiem.